Wszystkie wpisy

Redesign strony internetowej: kiedy naprawdę warto odświeżyć stronę firmową?

Redesign strony internetowej: kiedy naprawdę warto odświeżyć stronę firmową?

Redesign strony internetowej zaczyna się zwykle od jednego nieprzyjemnego momentu: wchodzisz na własną stronę z telefonu, patrzysz na nią oczami klienta i myślisz, że to już nie wygląda. Czasem to tylko wrażenie, bo strona działa poprawnie i przynosi zapytania. Czasem przeczucie ma pokrycie w liczbach i wtedy zmiana faktycznie się opłaca.

Problem w tym, że łatwo pomylić znudzenie własną stroną z realną potrzebą jej przebudowy. Poniżej konkretne sygnały, po których to rozróżnisz.

Po czym poznać, że strona się zestarzała

Pierwszy sygnał i najbardziej mierzalny: telefon. Jeśli na ekranie 6 cali menu się rozjeżdża, zdjęcia wychodzą poza kadr, a przyciski trzeba przybliżać palcami, to nie jest kwestia gustu. Z telefonów przychodzi dziś większość ruchu na strony małych firm, więc dopasowanie do małych ekranów nie jest dodatkiem, tylko podstawą.

Drugi: czas ładowania. Strona zbudowana pięć lat temu na ciężkim, uniwersalnym szablonie z dwudziestoma wtyczkami potrafi wstawać 6 sekund. Google mierzy to od dawna, a odwiedzający mierzą po swojemu, po prostu wracają do wyników wyszukiwania. Zanim zamówisz nowy projekt, sprawdź, czy problemu nie da się rozwiązać samą optymalizacją prędkości.

Trzeci: strona nie mówi tego, co robisz dzisiaj. Firma się zmienia, oferta się przesuwa, a strona zostaje w miejscu. Jeśli połowa pozycji w zakładce „Oferta” to rzeczy, których już nie robisz, masz problem z treścią, nie z wyglądem.

Czwarty sygnał jest mniej techniczny, ale realny: strona wygląda na starszą, niż jest firma. Slidery na całą szerokość, cienie pod każdym boksem, ikonki w stylu sprzed dekady i zdjęcia z darmowych banków, które klient widział już na trzech innych stronach. Jeżeli osoba, która trafia do Ciebie z polecenia, po wejściu na stronę zaczyna się zastanawiać, czy firma jeszcze działa, to kosztuje konkretne zapytania.

Piąty: zapytania z formularza spadły, a nic innego się nie zmieniło. To sygnał, żeby najpierw sprawdzić widoczność w wyszukiwarce, zanim zamówisz nowy projekt graficzny.

Kiedy redesign to wyrzucone pieniądze

Zdarza się, że ktoś planuje redesign strony internetowej, bo zobaczył ładniejszą stronę u konkurencji. To słaby powód sam w sobie. Jeśli obecna strona ładuje się szybko, działa na telefonie, ma aktualne treści i przynosi zapytania, sama zmiana wyglądu niczego nie doda. Może za to zaszkodzić, jeśli przy okazji zgubisz wypracowane pozycje w Google.

Podobnie, gdy prawdziwym problemem jest brak ruchu. Nowy layout nie sprawi, że ktoś Cię znajdzie. Jeśli nie ma Cię w wynikach na żadną sensowną frazę, zacznij od treści i widoczności, a estetykę zostaw na później.

Poprawki czy budowa od zera?

To pytanie warto zadać na samym początku, bo różnica w czasie i budżecie jest spora.

Poprawki wystarczą, kiedy struktura strony jest w porządku, a uwierają detale: kolorystyka, typografia, układ sekcji na stronie głównej, nieaktualne zdjęcia, zbyt długi formularz. Jeśli strona stoi na WordPressie z Elementorem i nie jest zawalona wtyczkami, sporo da się poprawić w kilka dni.

Budowa od nowa ma sens, gdy strona opiera się na porzuconym szablonie bez aktualizacji, ma pozlepianą strukturę adresów, nie da się jej samodzielnie edytować albo każda drobna zmiana wymaga dzwonienia do kogoś, kto ją kiedyś zrobił. Wtedy łatanie kosztuje więcej niż postawienie czegoś czystego.

Jest jeszcze wariant pośredni, o którym mało kto mówi: zostawiasz treści i adresy, a zmieniasz tylko warstwę wizualną i szablon. Struktura zostaje ta sama, więc nie ryzykujesz pozycji, a strona po kilku dniach wygląda jak nowa. To dobre rozwiązanie, kiedy treści są aktualne i dobrze napisane, a przestarzały jest wyłącznie wygląd.

Co przy odświeżeniu strony daje największy efekt

Z mojego doświadczenia najwięcej zmienia nie sam layout, tylko trzy rzeczy robione przy okazji.

Uporządkowanie strony głównej tak, żeby w pierwszym ekranie było jasne, co robisz, dla kogo i jak się z Tobą skontaktować. Zaskakująco dużo stron firmowych nie ma nawet podstawowego zestawu elementów i nadrabia to animacjami.

Rozbicie oferty na osobne podstrony. Jedna zbiorcza „Oferta” z listą punktów słabo działa i w wyszukiwarce, i u człowieka. Osobna podstrona na każdą usługę daje treść, na której da się zbudować widoczność.

Prawdziwe zdjęcia zamiast stocków. Zdjęcie realnego zespołu, warsztatu czy gotowej realizacji robi więcej niż jakikolwiek efekt przy przewijaniu, pod warunkiem że są porządnie przygotowane i skompresowane.

O czym pomyśleć przed startem

Zbierz treści, zanim ruszy projekt. To zwykle wąskie gardło, bo teksty na stronę i zdjęcia leżą po stronie firmy i potrafią wydłużyć całość o kilka tygodni. Jeśli masz gotowe materiały w dniu startu, skracasz projekt mniej więcej o połowę.

Zrób listę adresów, które działają dziś. Przy zmianie struktury stare adresy trzeba przekierować na nowe, inaczej stracisz wszystko, co strona wypracowała w Google. To najczęstszy błąd przy redesignie i najbardziej bolesny, bo widać go dopiero po miesiącu, kiedy ruch zaczyna spadać.

Ustal, co ma się dać zmieniać samodzielnie. Jeśli chcesz sam dodawać wpisy i podmieniać treści, powiedz to na początku. Inaczej dostaniesz stronę ładną, ale zamkniętą.

Podsumowując

Redesign strony internetowej ma sens wtedy, kiedy strona przeszkadza w sprzedaży, a nie wtedy, kiedy Ci się znudziła. Sprawdź cztery rzeczy: wygląd na telefonie, czas ładowania, aktualność treści i liczbę zapytań z ostatnich miesięcy. Jeśli kuleją trzy z czterech, jest o czym rozmawiać. Jeśli jedna, prawdopodobnie wystarczy dobrze wycelowana poprawka.

Masz stronę, która wymaga odświeżenia i nie wiesz, czy zacząć od poprawek, czy od nowa? Napisz do mnie.